Wizualizacja, mapa świadomości, terapia "xyz", epigenetyka, neurobiologia, medytacja, praca z przyszłym „ja”, kwantowe pole. Posługiwanie się językiem nauki lub rozbudowany system interpretowania ludzkiego doświadczenia.
To dobrze działa w środowisku, które chce połączyć duchowość z psychologią i nauką, jest łatwe do opakowania w prestiż i pokazania jako kolejna rzecz, której możesz spróbować.
Tam często dostajesz mapę i instrukcję obsługi siebie.
A Tolle mówi: przestań szukać.
To jest niewygodna nauka dla człowieka, który całe życie lubił rozumieć, analizować, szukać i coś ze sobą robić (a czasem rozwój osobisty zamienił w życiowy projekt).
Dispenza, Maté, Lipton, Porges czy Hawkins dają coś, czego Tolle właściwie nie daje.
Oni dodają, Tolle zabiera. U niego jest dużo:
zauważ
przestań identyfikować się z myślą
bądź obecny
zaakceptuj to, co jest
I właściwie koniec 😊
A współczesny rynek rozwoju uwielbia narzędzia i systemy. U Tolle nie dostajesz rozbudowanego systemu, poziomów, procedur, mapy rozwoju ani obietnicy, że jeśli wykonasz określone działania, osiągniesz określony stan.
Nie można powiedzieć: „Mam metodę Tolle "Y", którą możesz zastosować, żeby osiągnąć X”, bo jego podstawowy komunikat jest znacznie mniej spektakularny: zauważ, że jesteś obecny.
Trudno z tego zrobić pięciostopniowy program transformacji 🙃
Mechanizm, na którym opiera się rynek rozwoju osobistego ma schemat, w którym rozwój jest kolejnym projektem do wykonania.
Masz problem → poznaj jego przyczynę → zastosuj metodę → wykonuj praktyki → zmień siebie → osiągnij określony stan.
Tolle robi coś odwrotnego:
Masz problem → zauważ, co się właśnie dzieje → przestań z tym walczyć → bądź obecny.
Nie ma: „7 kroków do wyjścia z ego”
Nie ma: „30 dni do podniesienia poziomu świadomości”
Nie ma: „Medytuj codziennie i uwalniaj przez 20 minut, a za 6 tygodni osiągniesz przemianę”
Wtedy znowu EGO dostałoby projekt: mam stać się bardziej świadomy, a tu nie bardzo wiadomo, co dalej zrobić :)
I to jest paradoks Tolle - trudno zbudować na nim klasyczny biznes rozwojowy.
Jest mniej atrakcyjny jako „produkt”, bo jego nauka odbiera potrzebę ciągłego poszukiwania kolejnych produktów.
Idee Tolle są dziś mocno „wchłonięte” przez język rozwoju osobistego, że wiele rzeczy, które brzmią jak współczesna psychologia czy duchowość, ma bardzo podobny rdzeń: obserwowanie myśli, dystans wobec ego, obecność, nieutożsamianie się z narracją umysłu, akceptacja tego, co jest.
Jednocześnie idee obecności, obserwowania umysłu czy nieutożsamiania się z myślami są dużo starsze niż Tolle i mają korzenie m.in. w tradycjach buddyjskich i innych nurtach kontemplacyjnych (do czego on sam nawiązuje).
Czy więc dzisiejszy rozwój duchowy nie jest czasem próbą ubrania prostych, starych doświadczeń w coraz bardziej atrakcyjne systemy, język nauki i nowe metody?
Tolle właściwie rozbraja cały ten mechanizm, na którym opiera się rynek rozwoju osobistego.
Dlatego tak mocno mi siadł. Nie dlatego, że dał mi więcej.
Tylko dlatego, że jako jeden z niewielu mówi:
może już wystarczy.
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)