Droga do domu #2

 

Głos, który nie jest Tobą.

Przez prawie trzydzieści lat próbowałam pracować nad swoimi myślami.
Zmieniać je. Kontrolować, analizować, rozumieć. Zastępować lepszymi.
Czytałam książki. Kończyłam szkoły, chodziłam na szkolenia. Poznawałam kolejne teorie i metody.
Szukając sposobu na uspokojenie umysłu... karmiłam go kolejnymi myślami.



Dzisiaj wydaje mi się to trochę zabawne.
Próbowałam ugasić pożar... dodając drewna. Większość z nas robi dokładnie to samo.
Mamy trudną myśl. Więc szukamy następnej, która ją naprawi.
Potem kolejnej.
I jeszcze jednej. Jakby odpowiedzią na hałas miało być więcej hałasu.

Przez lata wydawało mi się, że jeśli nauczę się właściwie myśleć, będę spokojna.
Dzisiaj już tak nie myślę. Zrozumiałam coś bardzo prostego.
Myśl pojawia się sama. Nie prosisz jej o przyjście, nie planujesz jej. Nie wybierasz.

Po prostu nagle jest - tak jak pojawia się dźwięk za oknem albo chmura na niebie.

Kiedy to sobie uświadomiłam, pojawiło się pytanie, które zmieniło moje patrzenie na umysł.
Jeśli nie wybieram większości swoich myśli... to dlaczego wierzę, że każda z nich mówi prawdę?

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam od Eckharta Tolle'a: "Twoje myśli to nie Ty" poczułam jednocześnie ulgę i opór. Ulgę, bo nagle nie musiałam już wygrywać każdej dyskusji z własnym umysłem. Opór, bo jeśli nie jestem swoimi myślami... to kim właściwie jestem?

To był moment, w którym przestałam próbować kontrolować każdą myśl. Zaczęłam je obserwować.
Nie dlatego, że wszystkie są bez znaczenia i nie dlatego, że nie warto myśleć.
Dlatego, że nie każda myśl zasługuje na moją uwagę.

Dzisiaj, kiedy pojawia się w mojej głowie: "nie dałaś rady", "powinnaś bardziej się postarać" czy wypominanie "braków" nie pytam już jak to zmienić?
Coraz częściej pytam: "czy naprawdę chcę zaprosić tę myśl na dłużej?" Bo nie każda myśl, która puka do drzwi, musi zostać.

Bo być może przez lata zadawaliśmy niewłaściwe pytanie. Nie: "Jak zmienić swoje myśli?", ale "dlaczego tak bardzo wierzę, że każda z nich mówi prawdę?"

Bo właśnie to jest różnica między klasyczną psychologią poznawczą a tym, o czym mówi Tolle.
Psychologia pyta: Jak zmienić treść myśli?
Tolle pyta: Kto jest świadomy, że ta myśl właśnie się pojawiła?


------------------------------------------------

 Do refleksji:

Jakie zdanie najczęściej powtarza Twój umysł?
Czy pamiętasz moment, kiedy uwierzyłaś myśli tylko dlatego, że była głośna?
Ile energii poświęcasz na zmianę swoich myśli, a ile na ich spokojne zauważenie?
Co by się zmieniło, gdybyś potraktowała swoje myśli jak gości, a nie jak domowników?

----------------------------------------------------


DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom"

Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia…)



Czytaj więcej >

Droga do domu #1

 

Czym jest "dom"?

Dlaczego szukamy go w przyszłości, osiągnięciach, relacjach, rozwoju?
Dlaczego tak trudno po prostu być?

Jeśli, drogi czytelniku, który nie potrafisz "po prostu być", nie oznacza, że robisz coś źle.
Po prostu czasem świadomość i ciało muszą wracać do domu razem.



Od dziecka uczymy się, że szczęście znajduje się gdzieś przed nami. Kiedy: skończę szkołę, znajdę miłość, kupię mieszkanie, dzieci podrosną, zmienię pracę, wreszcie odpocznę, schudnę, bardziej się rozwinę. Kiedy stanę się lepszą wersją siebie.

Całe życie jesteśmy w drodze.
Problem w tym, że bardzo rzadko pytamy… Dokąd właściwie idziemy?


Eckhart Tolle używa pięknej metafory, mówi, że człowiek przez większość życia szuka domu.
|Tylko że my bardzo często mylimy dom z miejscem.

Myślimy, że domem będzie związek, nowa praca, większe mieszkanie, dom na wsi, idealne ciało, brak zmarszczek, kolejny kurs, więcej pieniędzy, spokojniejsze dzieci.
A kiedy już to osiągamy… na chwilę robi się cicho.
I zaraz pojawia się następne "jeszcze". 

Jeszcze coś trzeba poprawić. Jeszcze coś osiągnąć. Jeszcze trochę.

Coraz częściej myślę, że współczesny człowiek nie cierpi dlatego, że ma za mało, tylko dlatego, że nigdy nie pozwala sobie poczuć, że już jest w domu.
Bo umysł żyje przeszłością i przyszłością. To jego naturalna właściwość. Porównywanie, zamartwianie się i rozgrzebywanie, analiza i plan.
Ciągle szuka kolejnego celu, kolejnego problemu, kolejnego powodu, żeby nie zatrzymać się tutaj.

Z perspektywy biologii ma to sens. Organizm, który przestał wypatrywać zagrożeń, miał mniejsze szanse przetrwać. Ale z perspektywy życia… to wyczerpująca rola i ogromny koszt.

Zauważ, ile razy dziennie Twoje myśli mówią: "jeszcze tylko..."

Jeszcze tylko skończę ten projekt.
Jeszcze tylko dzieci dorosną.
Jeszcze tylko chwila i wakacje, albo tylko wakacje i poszukam pracy.
Jeszcze tylko schudnę…. jeszcze tylko tydzień i rozpocznę dietę.
Jeszcze tylko uporządkuję swoje życie.
A potem… zacznę żyć. Czy naprawdę? Czy może za tym "jeszcze tylko" czeka następne "jeszcze tylko"?

Najbardziej poruszyła mnie jedna myśl Tolle'a - dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść. Dom jest stanem, w którym przestajesz na chwilę uciekać od tego, co właśnie jest.
Nie oznacza to rezygnacji z marzeń. Nie oznacza bierności, ani, że niczego nie zmieniasz.
Oznacza tylko tyle...
że przestajesz odkładać życie na moment, w którym wszystko będzie idealne.

Kiedyś myślałam, że obecność polega na tym, żeby nauczyć się zatrzymywać.
Dzisiaj myślę inaczej.
Obecność zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz ciągle wychodzić z własnego życia.

Kiedy pijesz kawę... i naprawdę pijesz kawę.
Kiedy rozmawiasz z dzieckiem... i naprawdę go słyszysz.
Kiedy siedzisz na trawie... i przez chwilę niczego od tej chwili nie oczekujesz.

Może właśnie dlatego tak wielu z nas czuje spokój w lesie, nad morzem czy w górach.
Nie dlatego, że natura rozwiązuje nasze problemy. Tylko dlatego, że na moment przestajemy z niej uciekać. "Ćwiczysz po prostu życie" - jak mówi Tolle.


Na dziś zostawiam Ci kilka pytań.

Gdzie najczęściej szukasz swojego "domu"?
Co od lat odkładasz na moment "kiedy już..."?
Czy pamiętasz ostatnią chwilę, w której niczego nie próbowałaś poprawić?
Jak często Twoje życie zaczyna się... dopiero w przyszłości?
A może domem, którego szukasz od lat, nie jest żadne miejsce?
Może jest nim chwila, w której po raz pierwszy naprawdę jesteś tam, gdzie właśnie jesteś?


Jest tylko jedna rzecz, której nie ma u Tolle'a, a którą warto dopowiedzieć. Czasem nie potrafimy "być", nie dlatego, że jesteśmy zbyt przywiązani do ego czy przyszłości.
Czasem nie potrafimy być obecni, bo nasz układ nerwowy od miesięcy (albo lat) żyje w stanie alarmowym. I wtedy nie potrzeba więcej duchowości.
Nie potrzeba bardziej się starać. Czasem potrzeba najpierw odzyskać poczucie bezpieczeństwa w ciele. Złapać balans i zatrzymać ciszę.
Bo dom to nie tylko miejsce świadomości.
To także organizm, który przestaje czuć, że musi bez przerwy uciekać.


----------------------------------------------------


DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom"

Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia…)



Czytaj więcej >

Droga do domu #0

 

Pierwsze przebudzenie i rozpoznanie wewnętrznego monologu.
Kim jest ten głos?
Dlaczego nie jest Tobą?

Ilu z nas jest dręczonych przez własny wewnętrzny głos?
Nie przez szefa, partnera czy rodziców. Przez siebie.

Ilu z nas jest dręczonych przez niekończące się monologi w głowie?



Wyobraź sobie, że ktoś przez cały dzień chodzi za Tobą i mówi: "jesteś do niczego”, "znowu popełniłaś błąd", "inni potrafią, a Ty nie", "weź się w garść".

Krytykuje, popędza, naciska, ocenia, ma pretensje.
Gdyby ktoś bliski robił Ci to cały czas, jaką miałbyś z nim na co dzień relację?
Czy chciałabyś przebywać z takim człowiekiem? Jak długo byś z nim wytrzymał?

A jednak większość z nas właśnie w taki sposób rozmawia sama ze sobą. I uznaje to za coś całkowicie normalnego.


Eckhart Tolle zadaje pytanie, które zatrzymało mnie na długo - „kto właściwie do Ciebie mówi?”
Kiedy w głowie pojawia się głos:  "Jesteś beznadziejna" - kto to wypowiada? I do kogo?

Jak to możliwe, że jedna część umysłu ocenia drugą?
To tak, jakbyśmy rozszczepiali się na prokuratora, sędziego i oskarżonego.
A my przez lata wierzymy, że ten głos mówi prawdę i że nie możemy tego zmienić.
Że skoro pojawiła się myśl, musi być prawdziwa.
A przecież… to tylko myśl. Nie fakt. Nie rzeczywistość.

Umysł nie jest narratorem obiektywnym, jest narratorem bezwzględnym, którego karmi i rozwija nasza uwaga.

Z perspektywy biologii ma to ogromny sens. Umysł nie powstał po to, żeby nas uszczęśliwiać. Powstał po to, żeby przewidywać zagrożenia, dlatego łatwiej zauważa błędy niż sukcesy.

Łatwiej porównuje niż docenia i zachwyca się chwilą. Łatwiej tworzy katastrofy niż spokój.
Nie dlatego, że jest zepsuty, tylko dlatego, że wykonuje swoją pracę.
Właśnie tak działa - nieidealny ludzki umysł, którego przez wieki próbujemy okiełznać i zmienić, a może wystarczy przestać traktować go tak poważnie?

Bo trudno jest wtedy, gdy wierzymy, że każde jego słowo jest prawdą.

To, co najbardziej zabrałam z nauk Tolle, jest zaskakująco proste. Nie trzeba walczyć z własnym umysłem.
|Nie trzeba go uciszać. Nie trzeba udowadniać mu, że się myli.

Można zacząć od czegoś znacznie prostszego. Zauważyć.

"O... właśnie pojawiła się kolejna myśl" - i nie robić z nią nic więcej. Bo może największą wolnością nie jest pozbycie się myśli?
Może największą wolnością jest przestać wierzyć we wszystkie.

I nauczyć się być dla siebie takim człowiekiem, z którym warto iść przez życie. Wtedy każda droga staje się drogą do domu, nawet wtedy, kiedy jest trudno. 


Na dziś zostawiam Ci kilka pytań.

Gdyby głos, który słyszysz w swojej głowie, należał do kogoś obcego… czy chciałabyś spędzić z nim choć jeden dzień?

A jeśli odpowiedź brzmi "nie"… to może warto zacząć słuchać go trochę mniej?
Jak najczęściej zwracasz się do siebie? Mówisz "ja", a może częściej "ty"?
Jakie zdanie Twój umysł powtarza najczęściej?

Czy potrafisz zauważyć moment, w którym pojawia się myśl... zanim uwierzysz, że jest prawdą?


----------------------------------------------------

DROGA DO DOMU to cykl OffMatki, inspirowany naukami E.Tolle. 

Moim celem nie jest tłumaczenie i interpretacja filozofii Tolle'a.
Tolle głosi - „obserwuj umysł”, „bądź obecny”.

Sama często, nawet przez kilkanaście minut, prowadzę w głowie kłótnię, która nigdy się nie wydarzyła.
Moja obecność jest wyraźna, gdy czekam na wynik badań dziecka, jadę na rowerze albo piję kawę w ciszy.

Dlatego próbuję przetłumaczyć jego nauki na język współczesnego człowieka, tworząc pomost między jego filozofią, biologią, psychiką i codziennym życiem. Cykl siedmiu wpisów łączy dwa nurty, które rozwijam w sobie od lat: fascynację biologią, układem nerwowym i kryzysem, oraz duchowość bez religii, opartą na obecności i obserwacji. 

Bo obecność ma swoje odbicie w układzie nerwowym, dialog wewnętrzny ma konsekwencje biologiczne, a ego można rozumieć również przez pryzmat mechanizmów przetrwania.

"Dom nie jest miejscem, do którego trzeba dojść.
To miejsce, z którego człowiek nigdy naprawdę nie odszedł.
Po prostu na chwilę uwierzył własnym myślom."

Seria powstała po wysłuchaniu wykładów na oficjalnym profilu autora, oraz przeczytaniu jego książek (Potęga teraźniejszości, Praktykowanie potęgi teraźniejszości, Nowa ziemia…)



Czytaj więcej >

Praca z ciałem z dzieckiem. 15 zabaw wspierających samoregulację


Czy zdarza Ci się mówić do dziecka: uspokój się? Przestań się złościć? Skup się? Nie przesadzaj? Idź po prostu spać?

A ono... nie potrafi.
Nie dlatego, że nie chce. Często dlatego, że jego układ nerwowy jest w stanie, w którym mózg nie ma już dostępu do logicznego myślenia. Kiedy ciało jest przeciążone, pobudzone lub zamrożone, komunikaty przestają działać. 



W takich momentach warto pamiętać o jednej ważnej zasadzie:
najpierw regulujemy ciało. Dopiero potem możemy oczekiwać regulacji emocji i zachowania.
Jedno pytanie potrafi zmienić całkowicie punt odniesienia: „Czego potrzebuje układ nerwowy mojego dziecka, aby odzyskać równowagę?" - od niego zaczyna się spojrzenie oparte na współczesnej wiedzy o samoregulacji, neurobiologii i rozwoju dziecka.

To nie jest nowa moda ani "terapia przez zabawę". To wiedza płynąca z neurobiologii i psychologii rozwojowej. Są to aktywności wspierające samoregulację (self-regulation) lub zabawy zgodne z podejściem Self-Reg opracowanym przez Stuart Shanker. W podejściu Self-Reg zakłada się, że dziecko nie potrzebuje przede wszystkim większej kontroli, ale wsparcia w odzyskaniu równowagi.
Poniższe zabawy pomagają właśnie regulować układ nerwowy poprzez ruch, oddech, dotyk i czucie głębokie,
pomagają obniżyć pobudzenie układu nerwowego poprzez ruch, nacisk, oddech i doświadczenia sensoryczne.
Co ważne, to nie są ćwiczenia na "grzeczność". To sposoby pomagające dziecku odzyskać dostęp do  procesu myślenia, poprzez czucie ciała. Gdy układ nerwowy jest przeciążony, dziecko nie potrzebuje kolejnych poleceń, lecz doświadczeń, które pomogą jego organizmowi poczuć się bezpiecznie.
Dopiero wtedy łatwiej o współpracę, rozmowę i naukę.

Układ nerwowy dziecka rozwija się przede wszystkim poprzez doświadczenia płynące z ciała i relacji z drugim człowiekiem.
Dlaczego ciało jest tak ważne?
Kiedy dziecko doświadcza stresu, przeciążenia, silnych emocji lub zmęczenia, organizm przełącza się w tryb przetrwania.

Może wtedy pojawić się nadmierna ruchliwość, wybuchy złości, płacz, trudności z koncentracją, wycofanie, zamrożenie, niechęć do rozmowy.
W takich chwilach mówienie o emocjach często nie pomaga. Mózg odpowiedzialny za analizowanie i kontrolę zachowania działa wtedy znacznie słabiej.
Natomiast ruch, nacisk, kołysanie, głęboki oddech czy ćwiczenia angażujące mięśnie wysyłają do mózgu sygnał "jesteś bezpieczny".
To właśnie dlatego wiele dzieci instynktownie skacze, wspina się, zawija w koce, mocno się przytula,  uwielbia nosić ciężkie przedmioty, prosi o masaż. 
Moja córka przez kilka pierwszych lat życia masowała swoje ucho. Zastanawialiśmy się czy to objaw stanu zapalnego, a ona po prostu sama szukała bodźca, który pomoże mu się wyciszyć - była to instynktowna próba samoregulacji. Część małżowiny usznej jest unerwiona przez gałąź nerwu błędnego, a delikatna stymulacja tego obszaru może działać uspokajająco. Opracowano nawet metodę zwaną przezskórną stymulacją nerwu błędnego (ang. transcutaneous auricular vagus nerve stimulation, taVNS), wykorzystywaną w badaniach i w niektórych zastosowaniach klinicznych. 


Ciało samo szuka sposobu na odzyskanie równowagi. I to wcale nie muszą być nadzorowane terapeutyczne ćwiczenia. To może być i powinna być wspólna zabawa. Największym błędem będzie zamienienie takich aktywności w kolejny obowiązek.

Zatem lepiej unikać: "teraz będziemy robić ćwiczenia". Lepiej powiedzieć:

- sprawdźmy, jak dziś budzi się nasze ciało

- pobawimy się w zwierzęta

- zobaczymy, kto mocniej przepchnie ścianę

- zróbmy razem śmieszne wygibasy

Dziecko nie musi wiedzieć, że właśnie reguluje swój układ nerwowy. Dla niego to ma być po prostu dobra zabawa. 

-----------------------------------------------

Jak rozpocząć?

Krótki rytuał "obudźmy ciało"
Kiedy widzisz, że dziecko jest rozdrażnione, zmęczone lub trudno mu się skupić, możecie zacząć od prostego rytuału trwającego zaledwie kilka minut. Już taka krótka sekwencja często pomaga dziecku wrócić do większego spokoju.

1. Przeciągnijcie się jak po długim śnie.

2. Zwińcie się w ciasną kulkę.

3. Zróbcie 10-20 podskoków.

4. Przepchnijcie mocno ścianę przez kilkanaście sekund.

5. Na koniec mocno się przytulcie.

-----------------------------------------------

15 zabaw regulujących układ nerwowy i wspierających samoregulację


Zabawy pomagające rozładować napięcie

To propozycje dla dzieci, które są bardzo pobudzone, niespokojne lub mają w sobie dużo energii.

1. Przepychanie ściany
Dziecko opiera dłonie o ścianę i naciska z całej siły przez 10-20 sekund.
Silna praca mięśni daje układowi nerwowemu poczucie stabilności i pomaga rozładować napięcie.

2. Superbohater
Poproś dziecko, aby napięło wszystkie mięśnie ciała tak mocno, jak potrafi. Po kilku sekundach następuje całkowite rozluźnienie. Powtórzcie kilka razy. Dziecko zaczyna lepiej zauważać różnicę między napięciem a odprężeniem.

3. Skoki jak popcorn
Wyobraźcie sobie, że ziarenka popcornu właśnie eksplodują. Szybkie podskoki przez pomieszczenie przez 20-30 sekund świetnie pomagają rozładować nadmiar pobudzenia (i poprawić nastrój - sprawdzone!)

4. Burrito z koca
Zawiń dziecko ciasno w miękki koc. Możesz delikatnie docisnąć dłonie, ramiona lub nogi. Dla wielu dzieci głęboki nacisk działa niezwykle uspokajająco.

5. Taczki
Dziecko chodzi na rękach, a rodzic trzyma jego nogi. To jedna z najlepszych zabaw rozwijających czucie głębokie oraz świadomość własnego ciała.


Zabawy wyciszające

Kiedy napięcie już opadnie, warto pomóc organizmowi wejść w stan większego spokoju. Sprawdzają się też przed snem.

6. Ciężki miś
Dziecko leży luźno na podłodze. Przykryj je cięższym kocem lub połóż kilka poduszek na nogach i brzuchu. Nie chodzi o ciężar, lecz o przyjemny, równomierny nacisk.

7. Powolny masaż dłoni i głowy
Delikatnie uciskaj dłonie, masuj każdy palec, powoli rozciągaj paluszki. Płóż obie dłonie z szeroko rozstawionymi palcami na głowie dziecka i delikatnie masuj. Kciukami masuj podstawę czaszki. To niezwykle prosta forma wyciszenia.

8. Oddychanie świeczką
Wyobraźcie sobie świeczkę. Dziecko bierze spokojny wdech nosem i długo wydmuchuje powietrze tak, jakby chciało zgasić płomień. To naturalny sposób na wydłużenie wydechu i obniżenie pobudzenia.

9. Kołysanie
Możesz usiąść z dzieckiem na kolanach i delikatnie się kołysać. Starsze dzieci można kołysać również w kocu lub na dużej poduszce. Rytmiczny ruch działa uspokajająco już od pierwszych miesięcy życia.


10. Ciepły prysznic i docisk ręcznikiem. Po kąpieli nie wycieraj dziecka szybko. Zamiast tego delikatnie dociskaj ręcznik do całego ciała. To prosty sposób na zakończenie dnia i przygotowanie organizmu do snu.

11. Ziewanie
Zabawa oddechem - wspólnie weźcie głębokie oddech i wypuszczajcie powietrze na głos. Wydawajcie przy wydechu odgłosy jak przy ziewaniu, niech całe ciało "zagra" ulgę.


Zabawy pomagające wrócić do kontaktu z własnym ciałem


Niektóre dzieci są tak pochłonięte emocjami lub myślami, że niemal "odcinają się" od sygnałów płynących z organizmu. Te zabawy pomagają odbudować świadomość ciała.


12. Zgadnij, gdzie dotykam
 Dziecko zamyka oczy i zgaduje miejsce dotyku - dotknij dłoni, ramienia, pleców lub nogi. Pytaj - gdzie dotykam? Ćwiczenie rozwija czucie ciała oraz koncentrację.

13. Chodzenie jak zwierzęta
Spacerujcie jak niedźwiedź, krab, żaba, kot, pingwin. To świetna zabawa angażująca całe ciało.


14. Domowy tor przeszkód
Kilka poduszek, krzesło, tunel z koca czy czołganie pod stołem wystarczą, aby stworzyć atrakcyjną trasę. 

15. Noszenie cięższych rzeczy
Poproś dziecko o pomoc przy przeniesieniu książek, zakupów, butelek z wodą, pudełek. Oczywiście ciężar powinien być dostosowany do wieku i możliwości dziecka. Tego typu aktywności bardzo dobrze regulują układ nerwowy.


16. Przeciąganie ręcznika
Nie potrzebujesz liny. Wystarczy zwykły ręcznik. Przeciągajcie go na zmianę, próbując wygrać.               Silna praca mięśni daje dziecku poczucie "uziemienia" i poprawia świadomość własnego ciała.


---------------------------------


# Kilka ważnych zasad

Nie każde dziecko lubi to samo. Jedno będzie uwielbiało skoki, inne kołysanie, a jeszcze inne masaż dłoni. Obserwuj i sprawdzaj, eksperymentuj bez presji. Zauważ, jaki rodzaj ruchu Twoje dziecko instynktownie wybiera, kiedy jest zdenerwowane lub zmęczone?
Najważniejsze nie jest wykonanie wszystkich zabaw, ale zauważenie, co pomaga właśnie Twojemu dziecku.

Regulacja nie polega na całkowitym wyeliminowaniu emocji. Złość, smutek czy frustracja są naturalne. Chodzi o to, by organizm potrafił wrócić do równowagi po ich przeżyciu.

Na zakończenie refleksja - coraz częściej próbujemy pomóc dzieciom słowami. Tłumaczymy, przekonujemy, analizujemy emocje, dużo mówimy. Tymczasem układ nerwowy mówi trochę innym językiem - językiem ruchu, dotyku, oddechu, bliskości.

Czasem kilka minut wspólnego skakania, przepychania ściany czy zawijania w koc, a nawet leżenia i głośnego oddychania zrobi dla dziecka więcej niż najpiękniejsza rozmowa.
Bo spokojny umysł zaczyna się od spokojnego ciała.


Czytaj więcej >

Sardynia z dziećmi. 2026


W zeszłym roku musieliśmy zrezygnować z pobytu na wyspie Pag i już nie chciałam tam wracać. Chciałam coś innego. Po Sycylii, Albani, Korfu, Czarnogórze i Chorwacji jako wypraw backpackingowych, wybór nie był oczywisty. Jest wiele miejsc, w które mnie nie ciągnie, ale poczułam, że Sardynia mnie woła.
My i plecaki. I to na dwa tygodnie.

Na Sardynię żadna linia nie lata bezpośrednio z Wrocławia, dlatego najpierw pojechaliśmy pociągiem do Krakowa i tam zatrzymaliśmy się na jedną dobę. Obeszlismy cały rynek, kościoły, Kazimierz i Wawel łącznie z jamą smoka, dzięki czemu dziewczyny miały okazję poznać też i Kraków, gdzie wcześniej nie były.
Lot na Sardynię jest krótki (2h), z lotniska odebraliśmy wcześniej ogarnięte auto, które służyło nam przez cały pobyt. Bez auta generalnie też by się dało (autobusy i pociągi kursują przez całą wyspę) ale nasz plan wymagał elastyczności i swobody.
Zależało nam na górach i plażach. Wybraliśmy północno-wschodnią część wyspy.
Nasza baza noclegowa to La Caletta, mieszkanko wynajęliśmy od przesympatycznego Alessandro, tutaj namiary.

Co odwiedziliśmy:

🌊 Porto Istana 




Piękna piaszczysta plaża z płytką wodą i widokiem na wyspę Tavolarę. Wejście na plażę przy parkingu jest pełne leżaków, plażowiczów, jest też beach bar z muzą. Dlatego warto przejść się kawałek dalej od głównego wejścia, w lewo na pomost i skałki czy w prawo na wydmy i zatoczki.
Na plażę można również dostać się miejskim autobusem.


⚓ Marina La Caletta - port i plaże


Kierując się w prawo od portu wchodzimy na plażę miejską, idąc brzegiem kilka kilometrów w kierunku Santa Lucia można plażować samotnie przy wydmach. 


Idąc w lewo od portu wchodzimy na drugą stronę plaży, skałki, zatoczki, wieża Toro di San Giovanni, sporo zieleni i ogromnych drzew. Można przespacerować brzegiem kilka kilometrów w kierunku San Giovanni, aż do Spiaggia di Su Tiriarzu.
Zejście do wody z obu stron jest łagodne i piaszczyste. Woda krystaliczna, na brzegu nieco morskiej trawy, która "nie wygląda" i nie pachnie, ale jest ważną częścią ekosystemu i oczyszcza wodę.


🏔️ Park narodowy Gennargentu, szczyt góry Monte Ortobene



Auto zostawiliśmy w Nuoro przy kościółku Chiesa della Madonna della Solitudine. Na przystanku przy Via Solitudine wsiedliśmy w autobus linii 8 i stamtąd dojechaliśmy do parco del Monte Ortobene.
Z góry (ok. 900 m npm.) schodziliśmy lasem, nie spotkaliśmy nikogo na odcinku 5km. Zejście niewymagające poza kilkoma fragmentami, gdzie były skałki. Spacer relaksujący, pełen pięknych wrażeń. Droga prowadziła czerwonym szlakiem od szczytu do kościółka Chiesa della Madonna della Solitudine.


🖼️ Miasteczko Orgosolo



Znane z krwawej historii gangsterskich porachunków rodowych i wspaniałych murali, którymi pokryte są ściany domów w historycznym centrum, położone w górzystej części Sardynii.
Urokliwe i klimatyczne, położone wysoko i nierównomiernie, co nadaje mu oryginalności. W centrum znajdują się małe sklepiki z rękodziełem, kościółek, kawiarnia i księgarnia. 


🏖️ Cala Brandinchi





Rajska plaża w otoczeniu zieleni i wzgórz. Plaża ma ograniczoną powierzchnię i dla ochrony jej ekosystemu, wstęp trzeba zarezerwować do 48 godzin i jest odpłatny. Ale warto, woda jest długo płytka, krystalicznie czysta, turkusowa i pełna rybek. Spędziliśmy tam cały dzień, budując fortece i wieżyczki z piasku muszelek i trawy.
Obok Cala Brandinchi jest bezplatna plaża Lu Impostu na którą można wejść z tego samego parkingu. Parking jak często w okolicy uczęszczanych plaż odpłatny.


🪨 Capo Comino




Punkt widokowy, latarnia i skaliste wybrzeże. Podejście, mimo stromego szczytu i ponad 30 stopni w cieniu, nie było zbyt wymagające, prowadziło ścieżką częściowo w cieniu, przez zarośla i kamienne konstrukcje. Z góry widok kapitalny.
Zeszliśmy ścieżką trekkingową schodzącą na wybrzeże, prosto na granity miejscami pokryte solą, wygładzone przez turkusowe morze. Można też podejść do w pobliżu usytuowanej latarni morskiej z muralem (nie jest dostępna to zwiedzania od środka).

🦀 Berchida Beach




Rozległa plaża piaszczysta. Miękki piasek, płytka woda, kraby, tochę skał i zieleni.
Dużo przestrzeni, bardzo "nasza" plaża. 


 🏰 Posada, ruiny zamku Castello della Fava i Scogliera Baia sant'Anna





Starówka wokół ruin przypomina nieco Orgosolo. Klimatyczne, ciasne uliczki, knajpki, schody i zakręty. Nieopodal plaża Porto Ainu, kameralna, piaszczysta, z małą stanicą dla łódek i desek do windsurfingu na wynajem. Z prawej strony plaży, za cyplem, znajduje się Scogliera Baia sant'Anna - różowe granitowe skały, stary falochron wychodzący w morze, z którego Sardyńczycy czasem łowią ryby, małe zatoczki między skałami, brak ludzi i... znów odkryty przypadkiem "nasz" klimat :) 

🐠 Capo Coda Cavallo






Pas granitowego lądu, który rozciąga się do morza. Od parkingu spacer lasem do linii brzegowej i potem całą frajda na dziko - wzdłuż brzegu, po skałkach, wśród zarośli przy turkusowej wodzie.
To jest miejsce do włóczenia się, a nie tylko do leżenia.
Spiaggia delle Vacche to wygładzone granitowe skały, małe baseny, zatoczki między głazami.
Spiaggia della Tartaruga - można się wspinać, skakać, eksplorować, szukać rybek, krabów i krewetek. Po drodze jeszcze kilka innych zatoczek między skałkami, plażyczek, urokliwie i rajsko.

⛵ Rejs statkiem po zatoce Orosei





Wyprawa trwa 9 godzin, z czego ok. pięciu to rejs przez otwarte morze, przy grotach i zatokach. Relaks i chill, można podziwiać widoki, pić kawkę lub drzemać (wiatr działa niezwykle wyciszająco). Resztę czasu spędza się na rajskich plażach.
Cala Mariolu to najpiękniejsze miejsce jakie widziałam na żywo. Kolor wody jest po prostu absurdalny. Wygląda jak zdjęcie z katalogu, z którym ktoś przesadził w Photoshopie, a potem człowiek przyjeżdża i okazuje się, że naprawdę tak jest.
W turkusowej, krystalicznej wodzie ciekawskie ryby zaczepiają trącając pyszczkami :)


🇮🇹

Przyznam się, że leciałam na Sardynię sprawdzić jak oni tam żyją na tych pastach, focacciach i jaka jest ich tajemnica długowieczności. 
Na pewno władze sardyńskie bardzo dbają o przyrodę i infrastrukturę wyspy. Polityka segregacji śmieci i ekologii jest restrykcyjna, każdy turysta musi się do niej stosować.
Wyspa jest generalnie czysta i zadbana, ludzie życzliwi i uśmiechnięci.
Widoki oszałamiające, ceny wręcz przeciwnie (zbliżone do naszych).
Słońce pali, a morze pełne życia chłodzi.
Po prostu Sardynia. Musisz ją odwiedzić 🥰








Czytaj więcej >

Regeneracja i odbudowa zasobów - jak to wygląda w praktyce?


Myślisz: jeśli się reguluję, powinno być coraz spokojniej.
A często na początku jest odwrotnie!




Regulacja układu nerwowego to nie jest od razu stan komfortu, spokoju i harmonii. To bardziej moment, w którym zaczynają wychodzić rzeczy, które wcześniej były „trzymane”, czyli:

1. Spada tolerancja na przeciążenie - rzeczy, które kiedyś „dało się wytrzymać”, nagle stają się nie do zniesienia.
Hałas, konflikty, nadmiar ludzi, presja, szybkie tempo.... I człowiek myśli, że się cofa....
A jest odwrotnie, układ nerwowy przestaje się już zaciskać i kompensować za wszelką cenę

2. Emocje są bardziej odczuwalne. Płaczliwość, wściekłość, drażliwość. Nie dlatego, że jest gorzej psychicznie, tylko dlatego, że system przestaje być w totalnym odcięciu albo mobilizacji.
I zaczyna „oddawać” napięcie.

3. Pojawia się potrzeba prostoty. Mniej rozmów, analiz, decyzji, bodźców. Więcej ciszy, przewidywalności, rutyny, natury.

4. Organizm przestaje „ciągnąć siłą”. Czyli trudniej zmusić się do działania, spada „napęd na adrenalinie”, pojawia się zmęczenie, którego wcześniej nie było czuć.
I to może wyglądać jak lenistwo, regres czy epozod depresji. A często jest wychodzeniem z trybu przetrwania.

5. Chaos przed równowagą. Układ nerwowy: nie przechodzi z przeciążenia do spokoju liniowo.
Często jest fala lepiej i fala gorzej, chaos w emocjach, zmęczenie, ulga, złość. I człowiek myśli, że nic nie działa. Ale system właśnie czy się nowego zakresu tolerancji.


To NIE jest komfort Bo komfort często był kompensacją, że "ogarniam, działam i jadę dalej”.
A regulacja czasem wygląda bardziej jak „nie mogę już tak żyć” i to jest początek zmiany.

Zatem nie oczekuj, że regulacja to będzie komfortowy spokój. To jest raczej utrata zdolności do dalszego przeciążania siebie 

 I jeszcze jedno. To, że dziś masz mniej tolerancji, potrzebujesz prostoty, nie chcesz bodźców, konfliktów, wyzwań - nie chcesz nic „więcej, nie oznacza, że tracisz na jakości, tylko że organizm przestaje już zgadzać się na życie ponad swoje możliwości.

Dlatego odpuść presję, pójdź w prostotę.
Ciągle mniej 💚


Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia